top of page

Polowanie wigilijne KŁ "Jarząbek" - 22 grudnia 2024

22 gru 2024


Święta Bożego Narodzenia kojarzą się nam przede wszystkim z miłą rodzinną atmosferą, w czasie której serdeczność i spokój, wypełniają nasze serca i domowe zacisza. Ta rodzinna atmosfera towarzyszy nam nie tylko w kręgu naszych krewnych. Myśliwska Brać, która przez lata zapisuje wspólnie swoje łowieckie historie, też traktowana jest jak rodzina, a skoro Święta to czas rodzinny, to nie wypada ich nie spędzić w kręgu swych kompanów z Koła Łowieckiego. 


Dnia 22 grudnia 2024 roku, myśliwska rodzina Koła Łowieckiego nr 1 “Jarząbek” w Ostrowcu Świętokrzyskim, zorganizowała jak co roku uroczyste polowanie wigilijne na zające. W tym roku, polowanie na szaraki, odbyło się na obwodzie 76. Jak wynika z naszych obserwacji, nadwiślańskie pola i śródpolne remizy posiadają coraz lepsze stany zwierzyny drobnej, dlatego w 2024 roku uroczyste polowanie wigilijne Zarząd Koła postanowił zorganizować tam.


Od bladego świtu, który powitał nas tego dnia rześkim mrozem, zbieraliśmy się na wyznaczonych wcześniej miejscach postojowych naszego myśliwskiego autokaru, który jednego po drugim odbierał nas z ustalonych przystanków. Na chwilę przed godziną 7:00, w autokarze mieliśmy już wszystkie zadeklarowane osoby i ruszyliśmy w trasę, do kolejnej, łowieckiej przygody. 


Mimo corocznej, przedświątecznej krzątaniny, wytężonych prac porządkowych, przygotowań i wypieków oraz zapewne zabieganej atmosfery pełnej obowiązków, na zbiórkę stawiło się 29 myśliwych, których powitali Prowadzący polowanie Koledzy Tomasz Marcinowski i Dariusz Kutera. Odegrano sygnał Powitanie, który tak naprawdę zawsze nadaje powagi polowaniom i zamienia je w łowy. Po przywitaniu przybyłych Gości i myśliwych, rozpoczęła się odprawa, w czasie której omówiono plan dzisiejszego polowania, dopuszczając do strzału: lisy, zające oraz bażanty koguty. W czasie odprawy omówiono zasady bezpieczeństwa oraz przedstawiono plan pędzeń na dzisiejszy dzień, równocześnie prowadzący przeprowadzili odprawę dla Pomocników, którzy w znacznej liczbie stawili się na naszym polowaniu. 



Po przeprowadzeniu odprawy, prowadzący Tomasz Marcinowski oddał głos przedstawicielom Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Opatowie. Panowie z PIW omówili zasady realizacji przeszukania terenu w zakresie poszukiwań padłych na ASF dzików, które odbywały się przy okazji dzisiejszego polowania. 


Po skończonych instruktażach, odliczyliśmy kolejno oraz przeszliśmy do losowania kartek stanowiskowych. Z racji, że Prowadzący polowali bez kartek, przyszło nam polować na 28 myśliwych, a planowane pędzenia to 4. Zatem wszyscy gotowi, Apel na łowy i do autokaru!


Sprawnie zapakowaliśmy się do autokaru, który zawiózł nas na miejsce pierwszego pędzenia. Rozstawiliśmy się na flankach i linii, by za moment usłyszeć stukot kołatek oraz krzyki pomocników. Emocje od razu były na wysokim poziomie, bowiem już od pierwszych momentów, dane nam było słyszeć jak lewa flanka strzela do szybkich i zwinnych zajęcy. Po chwili strzela linia, znowu lewa flanka. Ni stąd ni zowąd, spojrzałem na kolegę Grześka, który składał się do strzału. W pierwszym momencie nie mogłem zidentyfikować do czego mierzy, jednak po kilku sekundach, jak spod ziemi, a w zasadzie z orki przy miedzy, wyskakuje spory lis, który pada od śrutów kolegi Grześka, tym samym predestynując go do laurów króla polowania!

Komunikacja myśliwych z naganką jest bardzo ważnym elementem polowania pędzonego, szczególnie w przypadku polowania na zwierzynę drobną. Nic jednak nie jest czarno-białe, bowiem pomyłka linii naganki, która rozstawiła się zbyt szeroko, tak że dosłownie trzech - czterech naganiaczy znalazło się za flanką, spowodowała, że naganiali zające w stronę miotu, co ponownie wykorzystał kolega Grzegorz, dodając na swoje konto zająca!


Rankiem dominował przymrozek, co było dla zajęcy o tyle łatwiejsze, że mocniej mogły odbijać się swymi skokami od twardych oranek. Chłodny wiatr zmusił niektórych z nas do chowania uszu w czapki, a rąk do kieszeni. Obserwując kołujący rudel saren, chcąc uciec przed nadchodzącą ławą pomocników, lekko się rozmarzyłem. Wtem, trochę zaskoczony zauważyłem szarżującego na mnie zająca. Szarak przeciął przedpole kolegi Darka, który posłał w jego stronę dwa strzały, których kurząca się smuga śrutu, układała się za pędzącym kotem. Oddałem strzał, potem drugi. Zając został co poprawiło morale ale i rozpoczęło ostrą kanonadę na prawej flance, która miała jeszczę szance strzelać do szybko pędzących zajęcy. 


Po pierwszym pędzeniu wiedzielismy, że na pokocie mamy już lisa oraz kilka zajęcy. Sprawnie załadowaliśmy zwierzynę na karawan, a sami udaliśmy się na miejsce zbiórki, czekając na pozostałych, schodzących ze swoich stanowisk. 


Jak wigilia to śledzik, a tradycja jest święta. W związku z tym, tę krótką przerwę poświęciliśmy na posilenie się śledzikiem. Przed rozpoczęciem kolejnego pędzenia wielu z nas wymieniało się doświadczeniami i wrażeniami. Te przerwy między kolejnymi miotami są wspaniałą okazją do myśliwskich gawęd i żartów. W polowaniu na zające, wiele sytuacji jest transparentnych i widzianych przez resztę myśliwych, stąd pewnie okazja do wysublimowanych żarcików, które jak rozżarzony węgielek, przerzucają między sobą Koleżanki i Koledzy. 


Po zakończeniu tej kilkuminutowej przerwy rozpoczęło się drugie pędzenie. Tym razem, szukaliśmy szaraków w sadach, które z racji na sporą ilość grodzeń, stały się przeszkodą dla naganki, wymagającą kilku manewrów z ich strony. Chłopaki dali radę a nam dane było słyszeć strzały, które padały z prawej flanki. Do pokotu dodano kolejne koty. 


Szybko załadowaliśmy się do naszego myśliwskiego autokaru i ruszyliśmy na trzecie pędzenie. Tym razem, myśliwi rozstawili się wzdłuż drogi prowadzącej na Zawichost natomiast naganka atakowała miot od strony Lasu Czyżowskiego. Teren poprzecinany sadami, nieregularnie grodzony rzucił wyzwanie prawej flance i linii, a nam, stojącym na lewej flance dał powody do lekkiej zazdrości, gdyż słuchaliśmy niemałej kanonady dwururek naszych Kolegów. Ten miot dał nam kilka kolejnych zajęcy, lecz my, przygotowywaliśmy się do czwartego - ostatniego tego dnia pędzenia.


Ostatnia runda i ostatnia próba. Kolejny raz mozaika sadów i oranek lecz kierunek pędzenia skierowany był na Las Czyżowski. W tym pędzeniu strzeleckimi umiejętnościami popisał się kolega Adam, który zaliczył dublet zajęczy, oddając dwa strzały i efektownie zatrzymując dwa szaraki w ogniu.


Po czterech pędzeniach byliśmy nieco zmęczeni. Dochodziła godzina 14:00 i prowadzący polowanie stwierdzili, że czas zbierać się na myśliwską wigilię. Naganka dzisiejszego dnia pracowała wzorowo i mimo, że pewnie w nogach mieli wiele kilometrów, od pierwszego do czwartego pędzenia trzymali linię, dając nam nie raz powód i okazję do oddania strzałów. Serdecznie dziękujemy za dzisiejszą pomoc!


Sprawnie zapakowaliśmy się do autokaru, który odwiózł nas do miejsca dzisiejszej myśliwskiej wigilii czyli do Willi Imperium w Jędrzejowie obok Ostrowca Świętokrzyskiego. Tam, tradycyjnie, wspólnie z Kołem Łowieckim nr 2 “Dudek” w Ostrowcu Św. zorganizowaliśmy uroczysty pokot, a kolega z Dudka odebrał myśliwski chrzest zającem. 


Wynik polowania prezentuje się następująco. Oddaliśmy 104 strzały, na pokocie został lis oraz 15 zajęcy.



Król polowania - Grzegorz Matuszewski - lis, zając

Wicekról polowania - Adam Osojca - dublet zając (oddano dwa strzały)

Król pudlarzy - Łukasz Białowąs - pół paczki w… :) 



Około godziny 15:00 wspólnie zasiedliśmy do stołu, Prezesi Kół Koledzy Dariusz Kutera oraz Eugeniusz Dreger złożyli nam oraz naszym Rodzinom myśliwskie życzenia na nadchodzące Święta oraz Nowy Rok, a my przełamaliśmy się opłatkiem, życząc sobie łowieckich sukcesów oraz szczęścia i pomyślności. Po chwili stoły wypełniły się wspaniałym grzybowym barszczem z kaszą, smażonymi rybami, śledziami, pierogami z kapustą i grzybami, by w atmosferze łowieckiej gawędy i w tle grających kolęd, rozkręcić prawdziwą atmosferę myśliwskiej biesiady. Nie pozostaliśmy oczywiście bierni i na tę okoliczność również i u nas, rozbrzmiały najpiękniejsze polskie kolędy, śpiewane wspólnie przy wigilijnym stole. Nie zabrakło też małych podarunków dla naszych niedawnych oraz przyszłych solenizantów, którym odśpiewaliśmy sto lat z okazji imienin! 




Jak już wspomniano, Święta Bożego Narodzenia to wyjątkowy rodzinny czas. Koło Łowieckie również jest jak rodzina i jak to w rodzinie bywa, czasami jest lepiej, czasami gorzej. 

Na najbliższe Święta, życzmy sobie, by dobrych chwil było jak najwięcej, a spotkanie takie jak dzisiaj, odbyło się w następnym roku, w nie mniejszym jak dzisiaj, myśliwskim gronie.





Wesołych Świąt i Darz Bór!


©2021 by Koło Łowieckie nr 1 "Jarząbek" w Ostrowcu Świętokrzyskim. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page