
5 paź 2025
Jesienią, Ziemia Kielecka pokazuje swoje uroki wszystkim, przemierzającym nasz piękny region. Poprzecinane szaro-brązowymi orankami i zieloną oziminą pola, wdrapują się coraz wyżej ku Górom, gdzie króluje gęsty las, zmieniający swe zielone oblicze w żółto-złote barwy, które jak nieregularne pociągnięcia pędzla wielkiego malarza, kładą magię kolorów w piękny pejzaż, najstarszych Gór w Europie.
W niedzielny poranek 5. października 2025 roku, gdy słońce witało jeszcze spowite mgłami łąki, Góry i świętokrzyskie lasy, wielu sympatyków łowiectwa było już w drodze do podkieleckiej Tokarni, gdzie w Muzeum Wsi Kieleckiej, jak co roku, organizowany był XVI Hubertus Świętokrzyski.
Między stare domostwa, o których tylko co niektórzy szczęściarze usłyszeć mogli w opowiadaniach swoich pradziadków, zaczęły zjeżdżać się wyładowane dostawcze auta myśliwych, rzemieślników i wystawców, którzy mieli uświetnić tę uroczystość. Od godzin porannych, między drewnianą zabudową Muzeum Wsi Kieleckiej, zaczęła się krzątanina. Jak grzyby po deszczu, zaczęły wyrastać namioty Kół Łowieckich, Kół Gospodyń Wiejskich, Leśników, Rzemieślników, Pszczelarzy. Przybywały aranżacje i wystroje, gdzieś z oddali słychać było próby dźwiękowców, którzy dostrajali mikrofony. Na terenie muzeum pojawiło się wielu myśliwych w umundurowaniach, jeźdźcy prowadzili swoje konie, wielu opiekunów prowadziło swoje psy. Nie zabrakło tam oczywiście także i nas - Myśliwych Koła Łowieckiego nr 1 “Jarząbek” w Ostrowcu Świętokrzyskim.
Słońce wdrapywało się leniwie na nieboskłon, a w Tokarni przybywało coraz więcej zielonych kapeluszy. Dojechało wielu rzemieślników, którzy wypełniali i tak tłoczne już uliczki, rozstawiały się Koła Gospodyń Wiejskich, których obecność zaczynała być zauważalna nie tylko wzrokiem, ale i węch podpowiadał o przygotowywanych smacznych potrawach!
Zaplanowana na godzinę 12:30 zbiórka pocztów sztandarowych, dawała się odczuć wszystkim obecnym w Muzeum, gdyż coraz więcej zielono-złotych proporców Kół Łowieckich, zaczęło ustawiać się pod kościołem z Rożnowa, gdzie miała odbyć się tradycyjna Hubertowska Msza Święta.
Gdy zebrani Goście zaczęli zasiadać przed polowym ołtarzem, a poczty sztandarowe były ustawione w szyku, głos zabrał Przewodniczący Zarządu Okręgowego PZŁ Kielce, Łowczy Okręgowy Kolega Jarosław Mikołajczyk, tłumacząc idee mszy hubertowskiej, która niemal tak stara jak samo łowiectwo, wpisuje się w tradycje kulturalną polskich Myśliwych.
Mimo trudów historycznych, jakie przeżywała nasza Ojczyzna, Msza hubertowska, czy to gdzieś w konspiracji, w leśnych gęstych zagajnikach czy tak jak teraz, szczęśliwie w licznym gronie w spokojnych czasach razem z naszymi przyjaciółmi i dziećmi, zawsze towarzyszyła Braci Łowieckiej przed uroczystościami upamiętniającymi naszego Patrona i za jego wstawiennictwem, miała wyprosić potrzebne myśliwym dary i łaski.
Po słowach wprowadzenia, nastąpiła chwila ciszy, aż z drewnianego kościółka, w stronę polowego ołtarza, ustawionego na tle drewnianej dzwonnicy wyszedł celebrans mszy hubertowskiej, ksiądz kolega Marek Dzióba wraz z resztą myśliwskich duszpasterzy. Rozpoczęła się hubertowska msza święta, a na samym jej początku Orszak Świętego Huberta złożony z pocztów sztandarowych Kół Łowieckich, prowadzony przez poczet Urzędu Marszała Województwa oraz Zarządu Okręgowego PZŁ Kielce, w akompaniamencie myśliwskich sygnałówek grających Marsz św. Huberta zaczął otaczać wszystkich zebranych wiernych pierścieniem pozłacanych proporców.
Rozpoczęła się msza w intencji myśliwych. Kazanie wygłosił ks. kolega Marek Dzióba, proboszcz parafii św. Kazimierza Królewicza w Ostrowcu Świętokrzyskim, mówiąc o roli myśliwych w gospodarce, ich wpływie na ekosystem i obraz polskiej fauny, o stałym wzroście populacji dzikich zwierząt, w tym wilków. Nie obyło się bez słów o przeciwnikach łowiectwa, którzy niestety coraz częściej, nie ograniczają się tylko do “niechęci” do myśliwych, ale wręcz okazują nienawiść i pogardę do naszego środowiska, nie widząc hipokryzji pośród swoich.
Na sam koniec mszy, odśpiewano Hymn do św. Huberta, który miejmy nadzieję wpisze się w tradycje Świętokrzyskich Hubertusów, by po nim, otrzymać błogosławieństwo ks Marka i w Orszaku Świętego Huberta, przemaszerować pod scenę.
Msza zakończona, myśliwskie sygnałówki zaczęły grać Marsz św. Huberta. Orszak przemieszczał się na drugą część uroczystości.
Na miejscu, na scenie otwarto drugą część oficjalną uroczystości. Tam, kolega Łowczy Okręgowy Jarosław Mikołajczyk powitał wszystkich zebranych gości, w szczególności współorganizatorów wydarzenia z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Świętokrzyskiego oraz Muzeum Wsi Kieleckiej, by zaraz po tym, przejść do ceremonii odznaczeń łowieckich. Po ceremonii, Łowczy Okręgowy nakazał odprowadzić sztandary, ale na scenie, ciągle coś się działo.
W międzyczasie Koleżanki i Koledzy w namiocie ostrowieckiego “Jarząbka” rozpoczęli wydawanie ciepłych dań. Na naszym stoisku, ustawionym nieopodal sceny, nie brakowało odwiedzających, szczególnie gdy na stołach zagościł ciepły bigos z dziczyzny!
Jako, że jeździmy gdzie się da i kiedy się da, jesteśmy już weteranami łowieckich imprez. Nigdy nie zapominamy o wystawie naszych łowieckich trofeów i kącika edukacyjnego dla najmłodszych. Również dziś cieszyliśmy się dużą frekwencją naszych młodych koleżanek i kolegów, którzy zmagając się z zagadkami logicznymi i kolorowankami o tematyce przyrodniczej, poszerzali swoją wiedzę, bawiąc się i ucząc, a także otrzymując za swój wysiłek skromne upominki od naszego Koła.
Impreza cały czas się rozkręcała. Ze sceny dane nam było słyszeć występy zespołu reprezentacyjnego PZŁ, grającego miłe myśliwym melodie, by zaraz po ich występie, część widzów przeniosła się na miejsce tradycyjnej hubertowskiej gonitwy za lisem.
Święty Hubert to również patron jeźdźców, a jeździectwo nie jest obce łowiectwu. Tradycja, którą pielęgnujemy, pamięta, gdy myśliwy poruszał się na szlachetnych koniach, mając pod ręką rohatynę, kordelas, a na plecach przytroczony sajdak. Dzisiaj, szlachetne i piękne konie, wymieniliśmy na te mechaniczne. A szkoda…
Po konnych zmaganiach na przygotowanym do tego celu padoku, przybyli Goście zaczęli z powrotem wracać pod scenę. Uliczki Tokarni wypełnione namiotami, z których wydobywały się wspaniałe zapachy pieczonych mięs, bigosów, gulaszy cały czas przyciągały tłumy. Koła Gospodyń Wiejskich, oblegane przez gości, co rusz wydawały pyszne potrawy, a przybyli rzemieślnicy i przedstawiciele Klubów Kolekcjonerskich prezentowali swoje wyroby i artefakty zaciekawionym klientom.
Gwar nie ustawał, gdzie się nie ruszyć tam jakieś ciekawostki, gdy oto w pobliżu sceny pojawiły się drapieżne ptaki. Niesione na skórzanych rękawicach swoich opiekunów, drapieżne ptaki łowcze, są efektem ciężkiej pracy sokolnika z nigdy nie zatracającym swojej dzikiej natury drapieżnym, majestatycznym ptakiem.
Sokolnictwo, które tylko dzięki myśliwym pielęgnowane jest w Polsce, jest wiekową tradycją, sięgającą tysiąca lat. Przybyłe prawdopodobnie ze wschodu, zaobserwowane wśród plemion Tatarskich, stało się pomocnym narzędziem do polowań na zwierzynę, szczególnie drobną. Dzisiaj, pełni ważną funkcję, nie tylko jako element przebogatej kultury łowieckiej, ale jest bardzo ważnym wsparciem na przykład w ruchu lotniczym, gdzie sokolnicy codziennie, wykonują kawał dobrej i pożytecznej roboty, dbając o bezpieczeństwo transportu powietrznego. Oby ta tradycja, była dalej rozwijana! Chwal Ćwik!
Gdy sokolnicy z Liceum Leśnego w Zagnańsku zakończyli prezentację o ptakach łowczych, program zbliżał się ku końcowi. Przed ostatnim wydarzeniem na liście XVI Hubertusa Świętokrzyskiego był koncert zespołu Vernyhora, przy muzyce którego rozpoczęto zabawę i tańce pod samą sceną!
Odczuwalnym było, że dzień zaczyna ustępować nocy, zrobiło się trochę chłodniej. Im bliżej oficjalnego zakończenia imprezy, tym oczywiście ciemniej. Po koncercie Vernyhory, zauważyliśmy, że XVI Hubertus Świętokrzyski, zmierza ku końcowi, a o godzinie 18:00 ten stan stał się faktem, gdyż oficjalnie zakończono obchody święta myśliwych Ziemi kieleckiej.
Dziękujemy, że mogliśmy być częścią tej wspaniałej imprezy. Życzymy sobie i Wam łowieckiego szczęścia. Darz Wam Bór!
