top of page

Uroczyste Polowanie Hubertowskie - 9 listopada 2025

10 lis 2025

9 listopada 2025 roku powitał nas wszystkich rześki poranek. Wychodząc jeszcze o szarówce, łapaliśmy w płuca chłodne poranne powietrze, śpiącego jeszcze miasta, kierując się ku ostrowieckim borom, by stanąć razem z kompanami po strzelbie na uroczystej odprawie z okazji Polowania Hubertowskiego. 


O godzinie 7:00 zaczęliśmy zbierać się pod kapliczką naszego Patrona św. Huberta.

To miejsce, uroczyście rozpoczęło swoją działalność dwa lata temu, i po tych dwóch latach, przechodząc obok kapliczki, każdy z nas ma nieodparte wrażenie, że w tej drewnianej konstrukcji ustawionej na murowanym postumencie, kryje się cząstka jego pasji i łowieckiego życia. Dzisiaj Kapliczka służy nam jako punkt nawigacyjny i oczywiście jako miejsce, które najlepiej nadaje się do uroczystych hubertowin. 


Gdy wszyscy już się zebraliśmy, nasze myśliwskie sygnałówki zagrały melodię informującą o zbiórce. 30. strzelb ustawiło się frontem do prowadzących polowanie kolegów prezesa Dariusza Kutery i honorowego prezesa Tomasza Marcinowskiego, którzy tradycyjnie mieli poprowadzić dzisiejsze polowanie zbiorowe. Na zbiórce oczywiście nie zabrakło pomocników i podkładaczy ze swoimi czworonożnymi towarzyszami łowów. 


Dzisiejszy plan polowania dopuszczał strzał do byków, łań, cieląt, dzików, kóz, koźląt oraz lisów. Omówiono warunki bezpieczeństwa i organizację miotów, które dzisiejszego dnia miały być zorganizowane nieco inaczej. Pierwszy miot zorganizowany został metodą skandynawską. Polowaliśmy ze zwyżek, a zejście z nich możliwe było dopiero o godzinie 9:30. Mieliśmy więc około godzinę i dwadzieścia minut, na próbowanie swoich sił i oczekiwaniu na dary św. Huberta. 


Po przedstawieniu wszystkim informacji organizacyjnych, tradycyjnie kolega Tomasz Marcinowski, opowiedział historię naszego Patrona. 


Gdy wysłuchaliśmy historii św Huberta, rozpoczęto losowanie kartek stanowiskowych, które dla każdego, były biletem do nieodkrytej łowieckiej przygody, która miała zostać zapisana w łowieckich pamiętnikach. 


Kiedy wszyscy mieliśmy już swoje kartki, ustawiliśmy się w grupach odpowiednich do numerów stanowisk. W pierwszym miocie to numer kartki decydował o numerze szwedzkiej zwyżki, dlatego też pogrupowaliśmy się tak, by prowadzącym łatwiej było rozprowadzić łowiecką brać po obwodzie. 


Apel na łowy zaczarował łowisko! Pierwsze pędzenie ruszyło. Nie trzeba było długo czekać na pierwsze strzały, które odezwały się w okolicach Dęba. Następnie kolejne, bliżej Czarnej drogi i kolejne, przy Dębowej, mniej więcej w centralnej części drogi. Wszyscy czekaliśmy zniecierpliwieni, co chwilę słysząc granie ogarów w miocie, tak że nawet nie dało się zauważyć, że coraz mocniej pada i przydałoby się włożyć na siebie jakieś ponczo.


W pewnym momencie las ucichł. Czekając na gon psów, dało się słyszeć kapiący na złocisty leśny dywan deszcz, a chybiące się na raz w lewo to w prawo gałęzie, wyglądały jakby chciały wydrapać szaremu niebu życiodajne promienie słońca. 


Nagle z tego letargu wyrwały nas kolejne strzały padające w okolicy torów. Emocje wcale nie opadały, strzałów przybywało a czas planowanego miotu się kończył. Na kilka minut do umówionego zakończenia pierwszego miotu, strzały padały coraz częściej.


Gdy łowisko się uspokoiło, zaczęliśmy schodzić na miejsce zbiórki. W pierwszym pędzeniu padło 11 strzałów, a na pokocie znalazły się dwa dziki. Oddano też strzały do jeleni, ale królewski zwierz był sprytniejszy tego dnia. 


Drugi miot organizowaliśmy już metodą klasycznych pędzeń. Odbyło się ono za Zielonym Krzyżem w okolicach Lubiennika, z intencją do pchnięcia łąk i trzcinowisk. W czasie tego pędzenia oddano kilka strzałów, m.in do lisa, dzików. Widziano też jelenie. Niestety nic nie udało się upolować. 


Trzeci miot, zakładał pędzenie oddziałów od Borowskiej w stronę Wacówki. Jak się szybko zorientowaliśmy w miocie była chmara jeleni, jednakże nikomu z nas nie udało się oddać strzału do zwierzyny i to pędzenie również nie odniosło skutku. 


Widać było, że dnia ubywa. Prowadzący zdecydowali o zakończeniu polowania. Czas na zbiórkę i pokot!


Trzydzieści strzelb zeszło się na miejsce rozpoczęcia polowania, pod kapliczkę św. Huberta. Prowadzący podziękowali za udane i bezpieczne polowanie. Odegrano sygnał Koniec polowania.


Po trzech długich pędzeniach, dzisiejszego dnia na rozkładzie meldowały się dwa dziki. Z uwagi na warunki sanitarne, nie mogliśmy niestety ułożyć honorowego pokotu, ale odegraliśmy sygnał dzik na rozkładzie. 


Dzisiejszymi bohaterami zostali:

Król polowania - Grzegorz Matuszewski

Wicekról Polowania - Michał Główka

Król pudlarzy - Mikołaj Lampowski (gość)


Hubertus to oczywiście okazja do oficjalnego przyjęcia w poczet Koła nowoprzyjętych członków. Dzisiejszego dnia ślubowanie myśliwskie złożyli koledzy Grzegorz Czuba i Damian Chmielewski. Niech Wam Bór darzy Koledzy!


Na sam koniec, Prowadzący polowanie jeszcze raz podziękowali wszystkim za polowanie, by sygnałem Darz Bór uroczyście zakończyć Polowanie Hubertowskie w Kole Łowieckim Jarząbek, roku pańskiego 2025-ego. 


Polowanie zakończone, ale to nie wszystko! Aby ustniki w sygnałówkach zaraz nie zmarzły, szybko odegraliśmy sygnał Na posiłek! Wszystkim nam przydała się ciepła strawa, a tej dzisiaj na pewno nie brakowało. Dzięki kolegom Grzegorzowi Czubie i Damianowi Chmielewskiemu mogliśmy się raczyć fasolką po bretońsku, kiełbaskami z grilla, pierogami, wyrobami, słodkimi ciastami. Nie zabrakło nadwiślańskich owoców na osłodę!


Biesiadę organizowaliśmy pierwszy raz pod namiotem przy kapliczce św. Huberta. Nie było źle, ale jednak jest to jakiś znak czasu, gdyż to nie nasza Wacówka. 


Życzę sobie i Wam bezpiecznych wyjść w Knieję, sukcesów łowieckich i łowieckiego szczęścia. Życzenia dla Kolegów również przesłał nasz najstarszy aktywny Nemrod kolega Szymon Lada, który w imieniu swoim i całej swojej rodziny przekazał życzenia dla całej naszej Myśliwskiej Braci.



Darz Bór Jarząbki! 

©2021 by Koło Łowieckie nr 1 "Jarząbek" w Ostrowcu Świętokrzyskim. Stworzone przy pomocy Wix.com

bottom of page